ZabiegAnna Drużyna: dołącz do Drużyny na Facebooku!

Do tej pory ZabiegAnna Drużyna funkcjonowała jako wydarzenie na mojej fejsbukowej stronie. Jednak ta forma ma swoje ograniczenia. Ostatnio nie mogłam np. w ogóle dodać zdjęć. Pomyślałam, że pora na kolejny krok.


ZabiegAnna Drużyna to taka moja mała społecznościowa inicjatywa. Chciałabym zgromadzić wokół niej osoby, które lubią biegać i chcą dzielić się swoją biegową pasją z innymi. W końcu kto lepiej zrozumie biegacza, niż drugi biegacz? 😉

Zapraszam Cię do tej społeczności. Możesz podzielić się zdjęciami z treningów, relacją z zawodów, swoją biegową trasą…

Może biegasz od lat, a może jesteś jeszcze przed swoim pierwszym biegowym treningiem? Biegajmy razem! 🙂 Dla zdrowia, dla lepszej kondycji, dla przygody, dla nowych znajomości… Nieważne jaki masz swój biegowy cel. Ważne jest wzajemne wsparcie i motywacja! Nagrodą będzie lepsza kondycja, nowa figura, lepszy humor, satysfakcja, nowe znajomości…

Wrzuć zdjęcia z treningów, relacje z udziału w zawodach. Pokaż innym swoją biegową ścieżkę.

ZabiegAnną Drużynę znajdziesz na Endomondo: https://www.endomondo.com/teams/19642994

A może wolisz Google+?
https://plus.google.com/communities/116027492230341271695

Zapraszam Cię też do rywalizacji na Endomondo:
https://www.endomondo.com/challenges/19641182
Tu możesz porównać się z innymi i jeszcze lepiej zmotywować do kolejnego treningu 🙂

Jeśli zechcesz ZabiegAnną Drużynę wpisać w polu “klub” w trakcie zapisów na zawody, będzie mi bardzo miło 🙂

To jak, dołączysz? 😉

PS. Zajrzyj też na: www.facebook.com/zabieganna

#BiegamDobrze – Ty też możesz!:)

Razem z Mileną z www.withaSMile.pl nakręciłyśmy filmik, który przybliża ideę akcji #BiegamDobrze.

#BiegamDobrze

Zachęcamy każdego do podzielenia się 10 zł (lub więcej ;)) z podopiecznymi Fundacji “Dzieci Niczyje” i “Synapsis”, dla których zbieramy pieniądze.

Zbieramy na 37. PZU Maraton Warszawski.
Dla Mileny będzie to już drugi maraton (drugi z SM i drugi w tym roku), dla mnie debiut na królewskim dystansie.
Wspierając nas, wspieracie dzieciaki z Fundacji Synapsis i Dzieci Niczyje, a także młodych sportowców, stypendystów Fundacji “Maraton Warszawski”.

Podziel się 10 zł w szczytnym celu!
🙂
Link do zbiórki Mileny: https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/555
Link do zbiórki Ani: https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/221

Więcej o nas na: www.withaSMile.pl i na: ZabiegAnna.pl

Dziękujemy za każde wsparcie!:)

PS. Podaj dalej, tak też pomagasz!

Pink power!

Muzyczne słowo na… dobry początek tygodnia :)

“Twoje wielkie zmiany są możliwe
Wciśnij tylko start”

Dokładnie tak! Najtrudniejszy pierwszy krok (tak żeby pozostać w klimacie muzycznym ;)). Najtrudniej zacząć, a potem wszystko samo się napędza. No może nie tak do końca samo, bo na ogół potrzeba dużo pracy i wytrwałości, ale zwykle gdy się powie A, to by się chciało powiedzieć i B, C, D… Dla mnie najtrudniej było właśnie zacząć, odważyć się na zmianę stylu życia. Odważyć się to dobre słowo, bo zmiany często wymagają poświęceń, wyrzeczeń. Nie zawsze kojarzą się z czymś miłym. Niekiedy wolimy stare, znane – nawet jeśli nam do końca nie odpowiada, niż nowe, ale nieznane i niepewne. Kiedy się jednak uda, to satysfakcja jest ogromna i nie pamięta się o tych wyrzeczeniach, czy niedogodnościach.
Moim zdaniem nie warto czekać do poniedziałku z wdrażaniem nowych zamysłów, ale już tak mamy, że lubimy wszystko zaczynać od nowa (żeby nie powiedzieć “odkładać na”) właśnie w pierwszy dzień tygodnia. Dla mnie przełomowy był właśnie poniedziałek 19 maja 2014. Wtedy zaczęła się moja przygoda z bieganiem (o tym jak się zaczęło: tutaj).
Dziś poniedziałek, więc jeśli masz w planach np. schudnąć, rzucić palenie, nauczyć się języka obcego lub pobić swój życiowy rekord w bieganiu, to śmiało możesz zaczynać! 😉
A jeśli nie masz akurat żadnych planów, to po prostu posłuchaj optymistycznej piosenki 🙂

Motywacja biegacza: Lepsza ja!

Czasami jesteśmy swoim największym wrogiem! Świetna kampania Nike Women​. Wielu z Was już pewnie widziało ten film, ale może są jeszcze tacy jak ja, którzy uchowali się aż do tej pory 😉

Mam nadzieję, że jak najwięcej kobiet go obejrzy (Panów też zachęcam!). Tych zakompleksionych, zagubionych, onieśmielonych, nieszczęśliwych w swoim ciele… Ja też taka byłam. Nie czułam się sobą z samą sobą.

W zeszłym roku się jednak zawzięłam i nie ustaję w pracy nad sobą, choć nie powiem, żeby zawsze było łatwo i żeby nie było dni w których nie chce mi się ruszyć… Duuużo czasu zajęło mi dojście do tego, żeby w ogóle zacząć coś zmieniać. Wierzcie mi, naprawdę najtrudniej jest zacząć, potem jakoś się nabiera rozpędu.

Czasami czułam się śmiesznie w tym swoim bieganiu, miałam wrażenie że każdy się na mnie gapi. Myślałam nieraz: “Co ja tu robię?!” patrząc na inne dziewczyny, które tak pięknie wyglądają w biegu. I zastanawiałam się, jak im się udaje utrzymać na twarzy makijaż. Ze mnie by spłynął 😉 

W końcu jednak zaakceptowałam fakt, że w trakcie biegu jestem różowa jak prosiaczek. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 🙂 A ja naprawdę lubię różowy 🙂

Trudno jest walczyć z samym sobą, ale pokonanie siebie (nie tylko na polu sportowym) daje niesamowitą satysfakcję!

“Nie pozwól sobie się zatrzymać”!

#LepszaJa #thisgirlcan #lubięróżowy

© Nike Women

#BiegamDobrze i dlatego zapisałam się na swój pierwszy maraton!

Wraz z zapisami na 37. PZU Maraton Warszawski wystartowała akcja “Biegam Dobrze”. Nie wiem, czy pobiegnę dobrze, ale na pewno pobiegnę ze wszystkich sił! We wrześniu będę startować w 37. Maratonie Warszawskim!

Już kiedyś wspominałam, że chętnie biorę udział w biegach charytatywnych. Kiedy tylko mogę to biegam i pomagam. Jednym z moich biegowych marzeń jest start w biegu na dystansie 42,195 km. Ponieważ mieszkam w Warszawie najbardziej oczywistym wyborem dla mnie jest Maraton Warszawski. Nastawiałam się (tak optymistycznie) na start w 2016 r. Jednak udział w 10. PZU Półmaratonie Warszawskim sprawił, że zaczęłam sobie po cichu myśleć o starcie w tegorocznej edycji. Nikomu się do tego pomysłu nie przyznawałam, bo głupio mi było o tym mówić głośno samej przed sobą, a co dopiero przed kimś innym… Dopiero w trakcie ostatniego biegania z Bratem nr 1 jakoś mimochodem pojawił się ten temat. Temat startu w maratonie we wrześniu 2015.

Po konsultacji z moim trenerem (wierzcie mi, że żeby go spytać o to co sądzi o takim pomyśle musiałam się naprawdę zebrać w sobie) stwierdziłam, że zmierzę się z królewskim dystansem wcześniej, niż zakładałam, czyli jeszcze w tym roku. Kuba (mój trener) powiedział, że “zdecydowanie sądzi” że jestem w stanie przygotować się do maratonu we wrześniu. To dodało mi wiary we własne siły. Gdyby nie użył słowa “zdecydowanie”, to bym się pewnie jeszcze zastanawiała… A tak – proszę – właśnie zapisałam się na 37. Maraton Warszawski. Mój pierwszy maraton!

Dużym impulsem była przy tym dla mnie akcja “Biegam Dobrze” towarzysząca zapisom do tegorocznej edycji MW i która jest według Organizatorów pierwszym w Polsce modelem aktywnej biegowej charytatywności. Właśnie tę drogę zapisu wybrałam – żeby wystartować w maratonie biorę udział w charytatywnej zbiórce pieniędzy na rzecz Fundacji “Dzieci Niczyje”.

Chcę, żeby mój debiutancki start w maratonie był czymś więcej niż tylko wyścigiem, nawet jeśli chodzi tu o wyścig z samą sobą. I Ty możesz mi w tym pomóc! Jak?

Wesprzyj Fundację “Dzieci Niczyje” dla której chcę pobiec. Zebrane środki zasilą jej konto, a kiedy licznik mojej zbiórki przekroczy 300 zł otrzymam od niej numer startowy. Od siebie na początek daję tyle, ile każdy uczestnik musi zapłacić za udział w maratonie, czyli 100 zł.

Na zebranie środków i zagwarantowanie startu w maratonie mam czas do 15 sierpnia, jednak swoją zbiórkę mogę prowadzić dalej – do 15 października. Dlatego mam nadzieję, że uzbiera się suma wyższa niż minimalna 🙂 Każda kwota się liczy. Razem możemy więcej!

Pomóżmy tym, którzy najbardziej potrzebują naszej pomocy – dzieciom, które doświadczają przemocy i które są tak bardzo bezbronne!

Sama jestem mamą dwóch synów i mam dość słuchania w mediach informacji o kolejnym skrzywdzonym dziecku! Nie chcę więcej biernie słuchać! Wierzę, że działania Fundacji pomogą odmienić los dzieci, którym dzieje się krzywda i pomóc przywrócić uśmiech na twarzy tym, które krzywdy doznały. Fundacja prowadzi szereg działań edukacyjnych, wspierając je możemy zapobiec kolejnemu nieszczęściu. Obiecuję, że pobiegnę ze wszystkich sił!

Biorąc udział w zbiórce pieniężnej pomożesz spełnić mi moje biegowe marzenie. Nie ono jest jednak w tym najważniejsze, bo dużo ważniejsze są dzieci, którym możesz w ten sposób pomóc.

Link do strony zbiórki charytatywnej na rzecz Fundacji “Dzieci Niczyje”, gdzie można wpłacać pieniądze:
https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/221

Z góry dziękuję za wsparcie! 🙂

PS. W relacji z Biegu na Piątkę towarzyszącemu 36. Maratonowi Warszawskiemu wspomniałam słowa Pana Przemysława Babiarza – a jednak miał rację! Choć o to samo tempo będzie trudno ;)(uzyskałam wtedy czas 00:30:27 netto).

O działalności Fundacji “Dzieci Niczyje”
Fundacja Dzieci Niczyje istnieje po to, aby zapewnić każdemu dziecku bezpieczne dzieciństwo. Chronimy dzieci przed krzywdzeniem i pomagamy tym, które doświadczyły przemocy.
Realizując naszą misję:

  • Uczymy dorosłych, jak traktować dzieci, żeby ich nie krzywdzić
  • Pokazujemy im, jak reagować, gdy podejrzewają, że dziecku dzieje się krzywda
  • Uczymy dzieci, jak mogą uniknąć przemocy i wykorzystywania
  • Oferujemy krzywdzonym dzieciom i ich opiekunom pomoc psychologiczną i prawną
  • Wpływamy na polskie prawo, by jak najlepiej chroniło interes dziecka

Więcej można przeczytać tutaj: http://fdn.pl/o-fundacji

O akcji Biegam Dobrze
Zgłaszając się do startu w 37. PZU Maratonie Warszawskim biegacze mogą aktywnie wesprzeć działanie jednej z czterech organizacji partnerskich: Amnesty International, Fundacji Dzieci Niczyje, Fundacji Synapsis lub Fundacji Rak‘n’Roll. Aby podjąć to wyzwanie wystarczy podczas rejestracji założyć profil swojej zbiórki, za pośrednictwem którego znajomi, rodzina, sąsiedzi czy inni biegacze będą mogli wpłacać środki na wybrany przez zawodnika cel.
Kiedy licznik na założonym profilu przekroczy 300 zł, fundusze zasilą konto wybranej organizacji, a biegacz otrzyma od niej numer startowy. Na zebranie środków, a tym samym zagwarantowanie sobie startu w 37. PZU Maratonie Warszawskim, biegacz charytatywny ma czas do 15 sierpnia, jednak swoją zbiórkę może prowadzić dalej – aż do 15 października.
Jeśli do 15 sierpnia zawodnik uzbiera mniej niż 300 zł – zebrana kwota zostanie przekazana na wskazany przez niego cel charytatywny, a biegacz nadal będzie miał czas na zgłoszenie się do maratonu drogą tradycyjną, wniesienie opłaty startowej i udział w biegu.
Dla wszystkich biegaczy charytatywnych Fundacja „Maraton Warszawski” wraz ze sponsorami przygotowała prezent – pakiet zawierający koszulkę techniczną.
Regulamin biegu, formularz zapisów i inne przydatne informacje znaleźć można na stronie www.pzumaratonwarszawski.com

#BiegamDobrze #LubięBiegać #ChcęPomagać #biegamipomagam

Refleksja biegacza: Gdy Ci smutno, gdy Ci źle – idź pobiegać, odpręż się! :)

Wczorajszy dzień nie należał do tych najlepszych – Synek nr 2 marudny, Synek nr 1 znudzony, bo od tygodnia siedzi chory w domu… Wychodzili więc z siebie, wchodząc mi na głowę. W efekcie nawet obiadu mi się nie chciało gotować (dobrze że z poprzedniego dnia co nieco zostało ;)) Na zaplanowany trening też mi się nie chciało wyjść…

I tak zaczęłam sama przed sobą szukać różnych wymówek, ale na nic się to zdało – motywacja sama się pojawiła w postaci niezwykle sympatycznej przesyłki od… Lidl Polska 🙂 Różowe buty do biegania!

różowe motywatory 😉

Nie muszę już chyba dodawać, że to mój ukochany kolor jeśli chodzi o biegowe akcesoria… Jak mogłabym więc ich nie wypróbować? 🙂 Wskoczyłam w nie szybko, pobiegałam pół godzinki i wybiegałam złe emocje. I co mnie bardzo cieszy, siły było jakby więcej niż na poprzednich dwóch treningach (jednak 6-tygodniowa przerwa robi swoje). Przy okazji sama różowa się zrobiłam 😉

różowa od stóp do głów 😉
 A w czasie biegu towarzyszył mi księżyc w pełni 🙂
księżyc w pełni
Przy okazji, przypominam co nam daje regularna aktywność fizyczna (w tym oczywiście bieganie):
– wspomaga utrzymanie prawidłowej wagi/zredukować nadmierną masę ciała,
– poprawia sprawność fizyczną – wzrasta zwinność, szybkość i refleks,
– wzmacnia serce i pracę naszego układu krążenia, obniża ciśnienie krwi,
– wzmacnia układ kostny, chroniąc nas przed osteoporozą,
– zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób cywilizacyjnych – otyłości, cukrzycy, nadciśnienia,
– wzmacnia naszą odporność,
– pozytywnie wpływa na funkcjonowanie mózgu (poprawia pamięć, koncentrację),
– poprawia jakość snu,
– redukuje napięcia i niepokój,
– poprawia samopoczucie (jak widać wyżej;)),
– sprawia, że czujemy się lepiej w swojej skórze, wzrasta więc pewność siebie.
Wbrew pozorom, uprawianie sportu wcale nie jest tak czasochłonne, jak nam się wydaje. Brak czasu jest chyba najczęstszą wymówką od regularnego “ruszania się”. Tymczasem wystarczy już 30 min 3 razy w tygodniu (rozłożone w czasie, np. co drugi dzień), aby odczuć wyżej wspomniane efekty. Warto zainwestować ten czas w nasze zdrowie.
Początki są najtrudniejsze, trudno zmienić często wieloletnie przyzwyczajenia, tryb życia (coś o tym wiem;)). Jednak z każdym treningiem jest łatwiej. Kiedy już się ruszymy z kanapy, przestajemy zauważać te różne przeszkody, które często sami stwarzamy w swojej głowie. Przyzwyczajamy się do aktywności fizycznej i potem trudno nam sobie wyobrazić nasze życie bez niej. Chyba tak samo trudno, jak wcześniej przychodzi nam wyobrażenie sobie życia z nią 😉 I owszem, dalej zdarzają się chwile kiedy nie mamy na koniec dnia ochoty nawet ruszyć ręką. Jednak przekonałam się już nieraz na własnej skórze, że często właśnie w takie dni treningi wychodzą najlepiej.

Poradnik biegacza: Dobry plan nie jest zły – biegaj z planem!

Od początku swojej przygody z bieganiem trenuję z planem i… dobrze mi z tym 🙂 I Wam też polecam trenowanie według planu treningowego. Oto dlaczego.

Pewnie niektórzy z Was zadają sobie pytanie: “Po co mi plan treningowy?”. Czy nie mogę sobie biegać po prostu dla przyjemności? Oczywiście, że tak! Jednak kiedy aktywność biegowa ma jakiś cel – np. zrzucenie zbędnych kilogramów, poprawę kondycji, czy przygotowanie do zawodów – łatwiej go będzie osiągnąć z planem. Plan będzie Twoim przewodnikiem w drodze do celu. Z planem masz większą szansę na sukces!

Poza tym plan jest, moim zdaniem, dobrym rozwiązaniem w przypadku początkujących. Z obserwacji wiem, że wiele osób rozpoczyna swoją przygodę z bieganiem na zasadzie: “Przebiegnę jak najwięcej kilometrów, najlepiej od razu i do tego codziennie”. I o ile ktoś był osobą aktywną, to pewnie mu to większej szkody nie przyniesie, ale w przypadku zasiedziałego kanapowca może skończyć się kontuzją. Organizm z dnia na dzień zostaje poddany obciążeniom, do których nie przywykł. I nagle zaczynają boleć kolana, piszczele, organizm zaczyna być przemęczony…. Z początkowej wysokiej motywacji zostają jedynie jej opary i rozczarowanie. Bo przecież miało być tak pięknie… I potem to już tylko prosta droga do stwierdzenia, że: “Bieganie jest nie dla mnie!”.

Uważam, że trzeba sobie dać czas. Dobrze, ba, bardzo dobrze, że ktoś postanowił zmienić tryb swojego życia. I jeszcze lepiej, że zrobił to nie czekając na kolejny poniedziałek, czy początek nowego miesiąca. Wiem, że obecne, “pędzące” czasy nam nie sprzyjają i coraz trudniej jest nam czekać. Chcemy efekty widzieć od razu, już, natychmiast! Ale nie tędy droga – nie od razu Rzym zbudowano… Formę też 🙂 Plan pozwala nam utrzymać w ryzach tę chęć bezrefleksyjnego nabijania kilometrów – wczoraj 0, ale dziś już 5, jutro może 10 km. A pojutrze co? Półmaraton, maraton…? STOP! Plan daje nam czas na regenerację, która po wysiłku jest konieczna. Jest zasadą skutecznego treningu, równie ważną co pokonywanie kolejnych kilometrów. Poza tym, na początku przygody z bieganiem jest ważny przede wszystkim czas, w którym pozostaje się w aktywności, a nie pokonany kilometraż.
“Powoli, ale konsekwentnie do przodu!” – to moja dewiza. Z każdym treningiem przybliżamy się do swojego celu. Nawet jeśli na początku wydaje się on być baaardzo odległy.

Skoro mowa o czasie, to plan pozwala też nam lepiej się zorganizować. Zaplanować swój czas. Łatwiej wtedy jest pogodzić bieganie z codziennymi obowiązkami i innymi aktywnościami. Tylko uwaga, nie można stać się niewolnikiem planu. Plan można dostosowywać do życia. Plan ma nam życie ułatwiać, ma być pomocną wskazówką w drodze do celu i drobne ustępstwa na pewno nam nie zaszkodzą 😉

I jeszcze jedno, dla mnie bieganie z planem jest bardzo motywujące. A motywacja to podstawa sukcesu. Cieszy każdy zrealizowany trening. Każdy “odhaczony” trening to jest przecież mały sukces! 🙂

W pismach branżowych czy w internecie można znaleźć wiele planów treningowych zarówno dla początkujących, jak i dla bardziej zaawansowanych. Wystarczy tylko wybrać ten, który nam najbardziej pasuje. Jeszcze lepiej, gdy mamy możliwość współpracy z trenerem, który opracuje plan przeznaczony dla nas, na bieżąco monitoruje nasze postępy i aktualizuje plan, dostosowując go do naszej aktualnej dyspozycji. Jednak, żeby zacząć biegać nie jest to konieczne:)

Ja zaczęłam biegać według planu ze strony www.biegaj40minut.pl. Zaczęłam od 8 tygodnia i już ten fakt było dla mnie bardzo motywujący, bo nawet miałam zamiar nie robić sobie testu tylko zacząć od razu od pierwszego tygodnia. Nie sądziłam, że jestem w stanie przebiec ciągiem 12 minut! Liczyłam, że może jedną 😉 Ciekawość wzięła górę i jak widać dobrze się stało 🙂

Słownik biegacza:
Plan treningowy – harmonogram treningów, który ma określony cel i obejmuje pewien dłuższy czas (kilka tygodni).

#plantreningowy #słownikbiegacza #motywacjabiegacza

Wyzwanie “100 km w miesiąc” vol. 2

Za pierwszym razem się nie udało, ale nie byłabym sobą, gdybym nie podjęła tego wyzwania po raz drugi. Tym razem nie zawiodłam. I na własnych nogach pokonałam 100 km w ciągu jednego miesiąca. W zasadzie to wyrobiłam się przed czasem 🙂

Ostatnio zorientowałam się, że nie napisałam nic na temat drugiego podejścia do swojego drugiego wyzwania. Tzn. napisałam na fb, ale nie tu. Pora więc nadrobić zaległości, bo wyzwanie zakończyłam już ponad 3 tygodnie temu!

Poprzednia nieudana próba pokonania 100 km biegiem w ciągu jednego miesiąca, o której pisałam tutaj, zakończyła się 05.10.2014, więc od razu 06.10 rozpoczęłam drugie podejście. No bo jak to? Tak po prostu odpuścić? Nie ma mowy! Gdy ktoś (lub coś) mi mówi, że nie dam rady, to jest to dla mnie najlepsza motywacja. Nie da się? A właśnie, że się da! Tylko patrz!

Najlepsza motywacja 🙂

Tym razem tak mi właśnie powiedziało pierwsze podejście do tego wyzwania. Gdy motywacja jest dobra, to i wyniki od razu lepsze. Koniec wyzwania przypadał na 05.11.2014 r. Setny kilometr przekroczyłam 04.11, czyli przed terminem 🙂

Dni biegowych było 14 (czyli wyszło 100 km w dwa tygodnie;)). W tym czasie trzy razy wzięłam udział w zawodach – dwa razy na dystansie 5 km i raz na dystansie 10 km. Dwa z nich odbyły się nawet jednego dnia 🙂 – czytaj tutaj.

  

 
    Kilka kadrów z mojego wyzwania
W trakcie wyzwania dorobiłam się też jednego czarnego paznokcia;)
 
A mój mini-blog na Facebooku zyskał 100 Fana 🙂
 100 km i 100 “lajków” 🙂

Co mi dało to wyzwanie? Przede wszystkim dodatkową motywację. Wiedziałam, że dam radę wybiegać te kilometry i nie chciałam zawieść samej siebie. Po całym dniu z dziećmi czasami naprawdę było ciężko wyjść pobiegać. Godzina 22:00, ciemno, już nie tak ciepło jak latem… Łatwiej byłoby na pewno zalec na kanapie przez telewizorem… Ale nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Bieganie to czas tylko dla mnie – okazja do pobycia samej ze sobą, ze swoimi myślami, do złapania oddechu, dystansu… Taki mały reset. No i jeszcze okazja do pogadania z Bratem nr 1, bo najczęściej biegam właśnie z nim.

To wyzwanie było kolejnym krokiem do zmiany stylu i trybu życia, jaką się zdecydowałam wprowadzić pół roku temu. Myślę, że na obecnym etapie nie potrzebuję już specjalnej zachęty, żeby wyjść pobiegać. Bieganie weszło mi w krew i gdy nie mogę wyjść pobiegać, to zwyczajnie czegoś mi brakuje. Uważam jednak, że stawianie sobie wyzwań pomaga nam się rozwijać. Stanowi też miłe urozmaicenie codziennych treningów. Dlatego zachęcam każdego początkującego biegacza do podjęcia podobnego wyzwania. Zwłaszcza, gdy ktoś ma kłopoty z utrzymaniem systematyczności treningów 😉

W trakcie wyzwania, tak “przy okazji”, zrealizowałam też 4 tygodnie z mojego planu treningowego do 10. Półmaratonu Warszawskiego. I to jest teraz moje największe wyzwanie 🙂

10. PZU Półmaraton Warszawski – witamy na liście startowej!
Twój numer startowy to: 1536