Umarł blog, niech żyje blog (?)

Czyli o tym gdzie byłam, gdy mnie nie było…
 

Hmm… Jak widać aktualizacja była już daaawno temu. Aktualnie nie biegam i wyglądam jakbym nigdy nie biegała. Wyglądam, jak ta dawna Ania (z lewej). Niestety…

Po powrocie  z urlopu wychowawczego do pracy (październik 2015) coraz trudniej było mi utrzymać biegowy reżim treningowy. Tak, wiem – wymówki, wymówki, wymówki… Ciężko rano wstać, po pracy ważniejsze dzieci i dom, a wieczorem najłatwiej zalec na kanapie przed telewizorem… 

W 2016 jeszcze trochę biegałam, brałam udział w zawodach. Nawet próbowałam coś tu napisać (znalezione w roboczych):


18.04.2016 r.

Między ciszą a ciszą…
…czyli o tym, gdzie byłam, gdy mnie tu nie było.

Tak, tak – od listopada 2015 nie napisałam ani jednego wpisu na blogu! Marność nad marnościami. Nie o takie lepsze mi chodziło 😉

Regularność biegowa odeszła w zapomnienie. Dobrze, że choć wpisów na blogu nie było, to trochę km jednak udało mi się w tym czasie wybiegać 😉 Co prawda, regularność biegania sprzed biegu maratońskiego poszła w zapomnienie, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 😉

Powrót do pracy wybił mnie z treningowego rytmu na dłuuugo. Stałam się mistrzynią wymówek, choć muszę przyznać, że zdrowie też średnio dopisywało… A to bolący kręgosłup, a to przedłużające się przeziębienia… Zima była łagodna, jednak wciąż “coś” stawało mi na drodze i nie udało się jej solidnie przepracować. Mimo, że w ramach motywacji zapisałam się na Orlen Warsaw Marathon, to za dwa tygodnie nie wystartuję na królewskim dystansie. Może jesienią… Na razie wszystkie ambitne plany odkładam na potem (ale nie na nigdy!). Przecież nie muszę wszystkich biegowych marzeń spełnić w jednym roku 😉

Ostatecznie doszłam do wniosku, że jedyną dla mnie szansą na wyjście z biegowego impasu będzie bieganie rano przed pracą (a ja tak lubię biegać nocą!).

Kilka razy udało mi się nawet wcielić ten plan w życie. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny i coraz cieplejszymi i dłuższymi dniami będzie mi łatwiej się przestawić (czyt. wstawać z łóżka ;)). Do tej pory biegałam wieczorami i bieganie rano mnie bardziej męczy. Przyznaję jednak, że te chwile, kiedy świat dopiero budzi się do życia, mają w sobie coś magicznego… Widok nieba o wschodzie słońca także jest niezłym bonusem, dlatego będę dalej próbować polubić bieganie o poranku. Ta pora wydaje się być optymalna i bezkolizyjna dla spraw rodzinno-domowych.


Poza ustaleniem optymalnej pory na aktywność, wiele więcej się nie działo 😉 Poniżej wstawiam kilka fotek z 2016.

Policz się z cukrzycą – styczeń 2016

W 2017 były już tylko okolicznościowe zrywy rzędu 5 km “w pięknych okolicznościach przyrody”. Chociaż ukończyłam też jeden półmaraton (warszawski). Tak z marszu – i częściowo (ale tylko na podbiegach;)) też marszem… Bo przecież “Biegam Dobrze“.

Wieliszewski Crossing 2017 – Wiosna

Blog – ten tutaj – umarł całkiem [czyt. ja go uśmierciłam], a przecież tak bardzo lubię pisać… Znaki życia dawałam tylko na FB i IG.

W lutym 2018, kiedy w końcu postanowiłam się ogarnąć (bo waga niebezpiecznie zbliżyła się do tej starej, tej z okresu zanim w ogóle zaczęłam biegać), neurolog oznajmił mi że bieganie nie jest dla mnie, osoby chorującej na Hashimoto, najlepszym sportem… Ani bieganie, ani fitness i że powinnam wybrać raczej pilates, jogę… 

Próbowałam. Przecież jestem dumną posiadaczką karty Multisport, a jakże! Ale od posiadania do korzystania droga kręta, wyboista i jeszcze pod górę… Zawsze było “coś”, jakiś rozpraszacz, wymówka… Zwał, jak zwał.

Potem jeszcze doszły problemy z kręgosłupem. W maju wysiadł mi odcinek lędźwiowy – nie można bezkarnie siedzieć po kilka godzin za biurkiem przed ekranem komputera, wysiadywać nadgodzin w pracy. Organizm w końcu upomni się o swoje, o należną mu uwagę i troskę. To już całkiem skomplikowało kwestię powrotu do biegania.

Ale przecież ja i tak zawsze jestem w biegu – ciągle gdzieś ganiam, łapię kilka srok za ogon… W głowie toczy się nieustanna gonitwa myśli – podobno Hashimoto tak działa. Szczerze – sama już nie wiem, może po prostu taka już jestem… Zakręcona, zabiegana… ZabiegAnna po prostu 😉

Na razie bieganie zamieniłam na rower i maszerowanie. No i rehabilitację. Próbuję naprawić to co zepsułam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła biegać… W końcu kilka biegowych marzeń pozostaje niezrealizowanych… Jak choćby start w triathlonie. Na razie tylko sztafetę udało się zrobić. Nawet dwie (w 2016), z czego jedną w ukochanej Gdyni (podczas Enea Ironman 70.3 powered by Herbalife). Zawsze coś 😉

Dobrze, że rower daje mi to samo poczucie wolności. Bo to jest dla mnie główna motywacja do tego, żeby się ruszać. Czasami po prostu muszę uciec. Od problemów, od otaczającego świata… Uciec i uspokoić ten codzienny kołowrotek myśli.

Teraz rozpoczynam projekt “down size me” – bo jednak lepiej się czuję w rozmiarze S niż L. Skoro tak – to trzeba zacisnąć zęby i przestać użalać się nad sobą, czy szukać wymówek. Wiem, że tak jest. Znam to – przecież już raz to przerabiałam. Zobaczymy dokąd tym razem zaprowadzą mnie zabiegane ścieżki życia. Wierzę, że do czegoś dobrego…

Idzie nowe lepsze?

Zobaczymy 🙂 Wczoraj uczestniczyłam w warsztatach Blog Update Bloger profesjonalny, zorganizowanej przez Blox.pl. Bardzo pouczające wykłady i warsztaty dla blogerów. Inspirujące i motywujące do działania.

 
ZabiegAnna na Blog Update w siedzibie Microsoft.
fot. I. Mioduszewska FitFighterka.pl
 

Strawa dla ciała

Warsztaty odbywały się w Warszawie, w siedzibie Microsoft. O pyszne (i zdrowe!) jedzenie w czasie przerwy kawowej zadbało Tesco. Na obiad mogliśmy skosztować indyjskiej kuchni od Mr. India. Jednak tego dnia najważniejsza była strawa dla ducha i dla głowy.

Uczta dla ducha

Udział w wykładach i warsztatach to potężna porcja wiedzyinspiracjimotywacji. Chwilowo jestem na bakier z pisaniem na blogu, co niestety widać. Mam nadzieję, że zmieni się to wkrótce 🙂

Możliwość spotkania i wysłuchania Profesjonalistów czy poznania innych Blogerów, wymiana doświadczeń była bezcenna.

Bloger profesjonalny – czyli jaki?

Odpowiedzi na to pytanie poszukiwali prelegenci Blog Update. Wysłuchaliśmy czterech wykładów: Blog profesjonalny – czyli jaki? Bartosza Idzikowskiego z PSBV, Narzędzia blogera Mariusza Kędziory reprezentującego Microsoft autora bloga ewangelista.it, Profesjonalne blogowanie na platformie Agnieszki Durskiej i Dawida Szkiełki z Blox.pl oraz O poczuciu niedoskonałości Artura Jabłońskiego arturjablonski.com

Czego mogliśmy się z tych wykładów dowiedzieć? Że bloger profesjonalny, to bloger świadomy. Że “Content is king” i na blogu liczy się przede wszystkim treść. Że w blogowaniu pomocne mogą być różne narzędzia i mieliśmy okazję poznać bliżej niektóre z nich. Że zwłaszcza na etapie stawiania pierwszych blogowych kroków pomocne może być postawienie bloga na platformie, która oferuje wsparcie techniczne i że jedną w takich platform jest Blox.pl 😉 Że zgubna może być nadmierna pewność siebie, dobrze jest wątpić a poczucie niedoskonałości może być motywujące.

Rozmów nigdy za wiele

Następnie był panel dyskusyjny o tym jak będzie wyglądało blogowanie za 10 lat. Tomasz Jaroszek zaprosił tu do dyskusji Arlenę Witt wittamina.pl, Kasię Ogórek Twoje DIY, Bartłomieja Luzaka YT360.PL i Jana Favre stayfly.pl.

Zdjęcia z części panelowej i wykładowej.
fot. A. Jarosz
 

Wniosek jest pokrzepiający: blogowanie ma przed sobą przyszłość i choć będzie się zmieniać wraz z rozwojem nowych technologii, to w internecie każdy twórca treści powinien znaleźć dla siebie miejsce. Video nie zastąpi słowa pisanego, tak jak radio nie zastąpiło prasy, telewizja radia a intenet nie zabił prasy, radia i telewizji razem wziętych 🙂

Sztuka wyboru

Potem Organizatorzy zaprosili nas do udziału w warsztatach. Wybierać można było aż spośród 14 tematów. Żałuję, że czas nas ograniczał i że można z nich było wybrać tylko trzy. Na szczęście swoich wyborów nie żałuję 🙂

Zdecydowałam się uczestniczyć w Social media Karola Jurgi, Prostym pisaniu Agnieszki Durskiej i Skutecznych nagłówkach Piotra Durskiego.

Pierwszy prelegent po krótce scharakteryzował najważniejsze aktualnie kanały social media, dzięki czemu uporządkowałam swoją wiedzę na ten temat.

Bardzo ciekawe i konkretne wskazówki o tym, jak pisać prosto dała nam Agnieszka Durska. Podobnie zresztą jak Piotr Durski (profesjonalnie specjalista PR, prywatnie mąż Agnieszki), który zdradził nam tajniki pisania skutecznych nagłówków. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że to właściwi ludzie na właściwym miejscu. Takich osób słucha się z przyjemnością i uwagą.

ZabiegAnna Blog Update

Co mi dał udział w tych warsztatach? Poza tym co wymieniłam wcześniej, czyli porcją wiedzy, inspiracji i motywacji, możliwością odwiedzenia siedziby Microsoft ;), dodał mi… pewności siebie. Dał mi poczucie, że na szczęście nie jest tak, że nic nie wiem 😉

Uświadomił mi też jednak jak wiele jeszcze muszę się nauczyć o sztuce blogowania. I że ta wiedza nie sprowadza się jedynie do umiejętności poprawnego pisania.
Dlatego bardzo chętnie będę brać udział w tego typu wydarzeniach. Tym bardziej, że jestem zwierzęciem stadnym i chętnie nawiązuję nowe znajomości 🙂

Rozwój osobisty to ważny aspekt mojego życia. Myślę, że blogowanie jest bardzo dobrym narzędziem i siłą napędową tego rozwoju. Podobnie zresztą jak bieganie.

I na koniec jeszcze mała lekcja dla Ciebie

Pamiętaj! 😉
fot. A. Jarosz
 
No, prawie zawsze 😉

#blogupdate2015

Nowe działy na blogu: ZabiegAnne Ścieżki i Wasze biegi

Ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu na pisanie. I znowu zalegam z relacjami z zawodów. Ale cóż, nazwa bloga jasno informuje, że jestem w ciągłym biegu 😉

Znalazłam jednak chwilę na małe porządki na blogu. I zdołałam uruchomić dwa działy, które już dawno temu powstały w mojej głowie.

Pierwszy to ZabiegAnne Ścieżki, czyli miejsca, które odkryłam dzięki bieganiu, w których lubię biegać, które uważam za godne polecenia innym biegaczom. Na razie opisałam tylko trzy z nich, ale mam nadzieję, że wkrótce pojawią się kolejne 🙂

Drugi dział, to Wasze biegi. To dział dla Was, dla Czytelników bloga. Na pewno każdy z Was ma ulubione trasy, miejsca w których lubi biegać. Może zechcecie je odkryć przed innymi biegaczami? Czekam na pierwsze zgłoszenie! 🙂 Piszcie na: zabiegana.anna@gmail.com  

Liebster Award, czyli jak zostałam nominowana…

Siedzę sobie grzecznie przy komputerze i piszę nowego posta, a tu pach! Dostaję nominację od Zakochanej w bieganiu Małgosi. Nie byle jaką nominację, bo do Liebster Award!

fot. ściągnięte z bloga www.zakochanawbieganiu.pl

Cóż to takiego jest? Blogerką jestem właściwie od niedawna i przyznaję się bez bicia, nie widziałam co to jest. Poza tym, że w nazwie stoi “award” a to znaczy nagroda, czyli domyśliłam się, że to coś miłego 🙂

Na szczęście Wujek Google wszystko wie i przyszedł z pomocą: “Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

No i tu pojawił się mały kłopot – bo na pytania Małgosi za chwilę odpowiem, ale nominować inne blogi, z mniejszą ilością obserwatorów? To już jest wyzwanie, bo spośród blogów które znam chyba wszystkie mają więcej obserwatorów niż ja! 😉 No cóż, trzeba będzie nieco nagiąć zasady 😉

A teraz kolej na pytania Małgosi i oczywiście odpowiedzi…

1. Co Ci daje szczęście?
Może to banalne, ale szczęście daje mi spędzanie czasu z moją rodziną – moim Mężem i moimi Synkami. Patrzenie jak dzieci się rozwijają, jak się zmieniają, jak uczą się nowych rzeczy daje mi dużo radości i satysfakcji. Jestem spełnioną mamą, choć daleko mi do bycia mamą idealną. Podobnie jeśli chodzi o bycie idealną panią domu 😉 Staram się szczęście znajdować w zwykłych rzeczach – że zdrowie dopisuje, że świeci słońce, że jest tęcza, że znalazłam czterolistną koniczynkę, że obiad udał mi się lepiej niż zwykle, że ktoś mi pomógł, gdy wsiadałam z wózkiem do tramwaju, że mi kierowca autobusu nie zwiał sprzed nosa, że Synek namalował dla mnie rysunek, że Mąż kupił kwiaty, że jest piękny zachód słońca… dużo można by wymieniać. W życiu piękne są tylko chwile, ale od nas zależy ile ich będzie. Jasne, zdarza mi się marudzić, złościć, narzekać, czasem płakać z bezsilności…  Ale kiedy widzę, że zaczynam za bardzo zrzędzić to sobie sama żółtą kartkę wystawiam. Staram się skupiać na tym co dobre. Różnie mi to wychodzi, ale pracuję nad tym 😉

2. Co Cię popchnęło do wykonania Twojego pierwszego kroku biegowego?
Przede wszystkim była to chęć poprawy kondycji i zrzucenia zbędnych kilogramów, minimum 10, a najlepiej 15 😉 Bieganie wydało mi się najlepszym sposobem, bo chodziło o to, żebym mogła trenować kiedy chcę (czyt. mogę), a nie o wyznaczonej grafikiem fitness klubu godzinie. Elastyczność była dla mnie bardzo istotna, bo kiedy zaczęłam biegać byłam mamą karmiącą. Tak się zaczęło. Waga spadła o 10 kg, teraz kolej na te 5, ale tak się skubane przykleiły, że się nie chcą ze mną rozstać. Ale mam już na nie sposób i na pewno je jeszcze wygonię. Tzn. wybiegam 😉

3. Co Cię motywuje do biegania lub innych uprawianych przez Ciebie dziedzin sportu?
Bieganie stało się dla mnie po prostu sposobem na spędzanie wolnego czasu. Kwestia wyglądu nadal jest ważna, ale nie jest kluczowa. Czas biegania to jest mój relaks, czas na przemyślenie różnych spraw, na delektowanie się kontaktem z naturą, na złapanie dystansu do szarości dnia codziennego. Starty w zawodach to wielka dawka pozytywnych emocji i radości.

4. Tutaj zrób sobie przerwę :)
Uff, to sobie zrobiłam 😉

5. Twoje ulubione miejsce – do którego powracasz.
Morze, najbardziej to nasze polskie. Dużym sentymentem darzę Gdynię, w ogóle Trójmiasto. Woda może i zimna, ale ze mnie i tak pływak niezbyt mocny, za to plaże są piaszczyste, można spacerować boso 🙂 I jak już wejdę do wody, to mnie sól nie szczypie w oczy 😉 Wakacje bez wizyty nad morzem się nie liczą 😉

6. Góry czy morze?
Jw. 🙂 Hehe, załatwiłam 2 pytania za jednym zamachem;) Góry też są piękne i w tym roku planuję się wybrać nie tylko nad morze, ale i w góry. Bieganie w górach (po górach) to moje marzenie 😉 Problem taki, że wakacje zwykle za krótkie żeby pojechać i tu, i tu. Z małymi dziećmi w góry trudniej się wybrać, ale Synek nr 2 już coraz większy i coraz lepiej znosi podróże.

7. Twoje ulubione motto życiowe :)
Patrz pkt 1 🙂 W życiu piękne są tylko chwile. Trzeba jednak się starać, żeby tych chwil było jak najwięcej i skupiać się na tym co dobre. I jeszcze lubię stwierdzenie, że “wyżej d… nie podskoczysz” 😉 Czasami tak jest, że czegoś przeskoczyć się po prostu nie da, ale zawsze można spróbować to obejść 😉 Lub po prostu się z tym pogodzić i żyć dalej 🙂

8. Co byś zmienił/zmieniła w swoim życiu?
Chętnie zmieniłabym mieszkanie na większe 🙂 I chciałabym się wysypiać, na razie wciąż za późno chodzę spać 😉

9. Za co lubisz swojego bloga?
Za to że mogę utrwalać radosne chwile ze swojego życia. I za to, że dzięki niemu poznaję nowych ludzi.

10. Jaki jest Twój ulubiony gatunek muzyczny?
Nie mam jednego ulubionego. Lubię rock, pop, chillout, muzykę klasyczną – wszystko zależy od nastroju 🙂

11. Jak znosisz porażki ?
Hmm… chyba dawno nie doznałam porażki… Myślę, że to zależy jakiej dziedziny życia dotyczą. Nad niektórymi przechodzę do porządku dziennego, nad innymi rozpaczam. Z każdej wyciągam wnioski i naukę na przyszłość.

Nie lubię łańcuszków, a ta zabawa mi trochę jednak łańcuszkiem pachnie i najchętniej nikogo bym nie nominowała, ale jak się bawić, to się bawi! Może się na mnie nie poobrażacie – pamiętajcie, że to mimo wszystko jest nagroda! ;P

Oto moje pytania:
1. Od jak dawna blogujesz?
2. Dlaczego blogujesz?
3. Dlaczego biegasz?
4. Od jak dawna biegasz?
5. Co oprócz biegania lubisz robić w wolnym czasie?
6. Czy wolisz biegać sam, czy w towarzystwie?
7. Twój największy biegowy sukces?
8. Twoje biegowe marzenie?
9. Ulubiony dystans biegowy?
10. Czy liczysz kilometry, które przebiegasz?
11. Czy czytasz mojego bloga? ;P

Do zabawy nominuję:
1. MarcinBiega http://marcinbiega.blogspot.com
2. With a SMile www.withasmile.pl
3. Zabieganna http://zabieganna.blog.pl
4. BIEGomania https://www.facebook.com/biegdoszczescia
5. W nogi! Czyli rzecz o bieganiu http://wnogi.blog.pl
6. Lena Biega http://lenabiega.blogspot.com/
7. FlyingShoes: http://www.flyingshoes.pl/
8. FitFighterka: http://fitfighterka.blog.pl/
9. La vida es mentolada: http://www.lavidaesmentolada.blogspot.com/
10. O co mi biega? http://www.ocomibiega.pl/