Wyniki sportowe: Biegowe podsumowanie stycznia

Pierwszy miesiąc nowego roku już za nami. Ale ten czas szybko BIEGNIE… 😉 Wypada więc zrobić małe podsumowanie stycznia.

Ilość wybieganych kilometrów: 80,37 km
Ilość biegowych treningów: 9
Starty w zawodach biegowych: 5 (1×8 km, 3×5 km, 1×15 km)

Jeśli chodzi o sukcesy, to udało mi się poprawić swój czas na 5 km. Aktualna “życiówka” to 28:05.

Tak dla wyjaśnienia, biegowy styczeń zakończyłam w niedzielę 18.01 startując i pokonując po raz pierwszy dystans 15 km w XXXII Bielańskim Biegu Chomiczówki.

Właśnie mijają 2 tygodnie od mojego ostatniego biegania. Oj, pobiegałabym sobie! Dzisiaj taka piękna pogoda. Na razie jednak muszę jeszcze trochę wytrzymać bez większej aktywności fizycznej. Wszystko dlatego, że 20.01 miałam zabieg usunięcia pęcherzyka żółciowego, bo sobie w nim wyhodowałam trochę kamyczków i musiałam się go niestety pozbyć. Mam nadzieję, że już niedługo wrócę na biegowe ścieżki, a tymczasem stopniowo wydłużam spacery 😉 Lekarz zalecił się ruszać, ale nie wolno się forsować. Spacery są więc moim bieganiem 🙂 Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 🙂

A teraz najlepsze – styczeń 2014 vs styczeń 2015 🙂

styczeń 2014 – bieganie: 0 km, waga: 71,9 kg
styczeń 2015 – bieganie: 80,37 km, waga: 61,9 kg

Styczeń 2014 vs styczeń 2015 🙂 

Wnioski wyciągnijcie sami 😉

Podsumowanie 2014 i cele na 2015

19 maja 2014 r. wyszłam na swój pierwszy trening biegowy. W ciągu tych kilku miesięcy wybiegałam 532 km . Gdyby mi ktoś rok temu powiedział, że będę biegać, w dodatku także zimą, to pewnie bym mu nie uwierzyła… 😉

Na 2014 rok miałam tak naprawdę jedno postanowienie – schudnąć i popracować nad swoją kondycją, która była krótko mówiąc słaba, czy też jak ja ją nazywam – ujemna.
04.01.2014 r. ważyłam 74,2 kg. To nic, że 5 dni wcześniej urodziłam dziecko, bo przed ciążą było podobnie – 02.01.2013 r. moja waga wskazywała 73,3 kg. Plan minimalny to było zejście z wagą poniżej 70 km. Takie postanowienie robiłam sobie wcześniej już kilka razy, ale tym razem się zawzięłam. Wiedziałam, że coś się musi wreszcie zmienić. Dlatego okres, w którym życie zawodowe zeszło na drugi plan i w którym, przynajmniej teoretycznie, powinnam mieć więcej czasu dla siebie, postanowiłam wykorzystać na to, żeby dojść ze sobą do ładu. Chciałam w końcu poczuć się sobą ze sobą, bo rozmiar 42 mi nie leżał… Dlaczego zaczęłam biegać napisałam tutaj, nie będę się więc powtarzać. Faktem jest, że wkręciłam się w bieganie i zrzucanie kilogramów przestało być jedynym powodem dla którego biegam. Chcę jeszcze zrzucić 7 kg. I to jest cel na ten rok. Będę jednak biegać dalej, nawet kiedy waga będzie wreszcie pokazywać moje wymarzone 58 kg 🙂

Tak wyglądał mój pierwszy biegowy rok (wiem, że nie cały;)) w liczbach:
– ilość kilometrów: 532
– liczba treningów: 95
– start w zawodach: 14 (pierwszy start: Samsung Irena Women’s Run, 5 km)
– najdłuższy przebyty dystans: 13,75 km
– najlepszy czas na 5 km: 00:29:02
– najlepszy czas na 10 km: 01:01:17
– najbardziej biegowy miesiąc: październik (106 km)
– ilość zgubionych kilogramów: 9,1 (aktualnie moja waga pokazuje 65,1 kg)

Jaki jest plan na 2015?
– zrzucić wspomniane wyżej 7 kg,
– przebiec półmaraton (planuję start 29.03.2015 r. w 10. Półmaratonie Warszawskim), a może dwa,
– poprawić życiówki na 5 km i na 10 km; nie mam ambicji biegać 5 km w 15 min, a 10 km w pół godziny, ale wiem, że stać mnie na więcej; chciałabym 5 km biegać w 25 min, a 10 km w 50-55 min, będę się więc starać zbliżyć do tych założeń
– dalej pracować nad formą, bo choć jest już lepiej, to wiele jeszcze jest do zrobienia
– pisać relacje z zawodów na bieżąco 😉

PS. Na Endomondo założyłam rywalizację ZabiegAnna Drużyna. Zapraszam Was, żebyście do niej dołączyli i biegali razem ze mną, jeśli tylko macie taką ochotę 🙂 Choć tak naprawdę nie o rywalizację, a o wzajemną motywację chodzi. Razem będzie łatwiej. Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że warto biegać i że można coś w swoim życiu zmienić na lepsze. Tylko uwaga (!) – bieganie wciąga 😉

Jak to się zaczęło?

Nigdy nie byłam specjalnie aktywna fizycznie, jedynie od czasu do czasu dopadały mnie zrywy większej lub mniejszej aktywności (aerobik, jazda na rowerze). Jednak przyszedł taki moment w moim życiu kiedy poczułam się niewygodnie w swoim ciele. Przekroczenie “magicznej” 30-tki, dwie ciąże, żylaki, problemy z kręgosłupem, zmagania z chorobą tarczycy, nadprogramowe kilogramy… Pomyślałam: “Basta!”. Pora się za siebie wziąć, wreszcie poczuć się sobą ze samą sobą. I postanowiłam: “Będę biegać!”. 

Dlaczego biegać? Biegacze zawsze mi imponowali. Tak się złożyło, że zawodowo miałam też styczność z środowiskiem triatlonistów, którzy w dużej mierze wywodzą się przecież ze środowiska biegaczy. Nasiąkłam chyba wydzielanymi przez nich endorfinami, bo zaczęłam myśleć, że może i ja kiedyś będę jedną z nich… I tak myśl, która kiedyś nieśmiało zakiełkowała w mojej głowie, któregoś dnia, podlana wiosenno-letnią aurą, po prostu zakwitła.

Wiedziałam, że muszę się zmierzyć ze swoim wewnętrznym leniem (podobno urodzeni w niedzielę już tak mają;)), więc postanowiłam, że jeśli mam odnieść sukces (czytaj: stać się biegaczem, przebiec kiedyś maraton, albo chociaż pół;)), to muszę się za to zabrać na poważnie. Tak trafiłam na stronę www.biegaj40minut.pl. Przeczytałam i pomyślałam: “Spróbuję”.

Zadbałam o motywację – wciągnęłam do biegania starszego brata (mąż odpada – ktoś musi zostać z dziećmi), kupiłam kilka biegowych gadżetów (np. różowy biegowy zegarek:)), buty do biegania (ciuchy funkcyjne były z czasów wspomnianych wcześniejszych zrywów aerobikowo-rowerowych). I 19 maja 2014 wyszłam na swój pierwszy trening biegowy. I od tej pory biegam regularnie 3 razy w tygodniu. Zaczęłam czytać strony o tematyce biegowej (polecam http://treningbiegacza.pl/), przeglądać plany treningowe… Żeby jeszcze bardziej się zmotywować do treningów pomyślałam o udziale w zawodach, takich dla początkujących. Nie chodziło o bicie rekordów, wystarczyło zmieszczenie się w regulaminowym czasie.

Przypadkowo trafiłam w sieci na informację o Samsung Irena Women’s Run. Zapisałam się na bieg i wystartowałam 29 czerwca, 3 dni po tym jak pierwszy raz biegłam przez 40 min, bez żadnej przerwy na marsz, pokonując blisko 5 km.

Myślę, że teraz już się nie zatrzymam, ale tak na wszelki wypadek (fatum urodzonego w niedzielę lenia;)), postanowiłam założyć blog o swoim bieganiu, o tym jak zmienia moje życie na lepsze. W ten sposób chcę motywować siebie, ale jeśli przy okazji uda mi się bieganiem zarazić kogoś jeszcze to będę bardzo szczęśliwa. Bo nigdy nie jest za późno, aby BYĆ SOBĄ ZE SOBĄ!