Refleksja biegacza: Gdy Ci smutno, gdy Ci źle – idź pobiegać, odpręż się! :)

Wczorajszy dzień nie należał do tych najlepszych – Synek nr 2 marudny, Synek nr 1 znudzony, bo od tygodnia siedzi chory w domu… Wychodzili więc z siebie, wchodząc mi na głowę. W efekcie nawet obiadu mi się nie chciało gotować (dobrze że z poprzedniego dnia co nieco zostało ;)) Na zaplanowany trening też mi się nie chciało wyjść…

I tak zaczęłam sama przed sobą szukać różnych wymówek, ale na nic się to zdało – motywacja sama się pojawiła w postaci niezwykle sympatycznej przesyłki od… Lidl Polska 🙂 Różowe buty do biegania!

różowe motywatory 😉

Nie muszę już chyba dodawać, że to mój ukochany kolor jeśli chodzi o biegowe akcesoria… Jak mogłabym więc ich nie wypróbować? 🙂 Wskoczyłam w nie szybko, pobiegałam pół godzinki i wybiegałam złe emocje. I co mnie bardzo cieszy, siły było jakby więcej niż na poprzednich dwóch treningach (jednak 6-tygodniowa przerwa robi swoje). Przy okazji sama różowa się zrobiłam 😉

różowa od stóp do głów 😉
 A w czasie biegu towarzyszył mi księżyc w pełni 🙂
księżyc w pełni
Przy okazji, przypominam co nam daje regularna aktywność fizyczna (w tym oczywiście bieganie):
– wspomaga utrzymanie prawidłowej wagi/zredukować nadmierną masę ciała,
– poprawia sprawność fizyczną – wzrasta zwinność, szybkość i refleks,
– wzmacnia serce i pracę naszego układu krążenia, obniża ciśnienie krwi,
– wzmacnia układ kostny, chroniąc nas przed osteoporozą,
– zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób cywilizacyjnych – otyłości, cukrzycy, nadciśnienia,
– wzmacnia naszą odporność,
– pozytywnie wpływa na funkcjonowanie mózgu (poprawia pamięć, koncentrację),
– poprawia jakość snu,
– redukuje napięcia i niepokój,
– poprawia samopoczucie (jak widać wyżej;)),
– sprawia, że czujemy się lepiej w swojej skórze, wzrasta więc pewność siebie.
Wbrew pozorom, uprawianie sportu wcale nie jest tak czasochłonne, jak nam się wydaje. Brak czasu jest chyba najczęstszą wymówką od regularnego “ruszania się”. Tymczasem wystarczy już 30 min 3 razy w tygodniu (rozłożone w czasie, np. co drugi dzień), aby odczuć wyżej wspomniane efekty. Warto zainwestować ten czas w nasze zdrowie.
Początki są najtrudniejsze, trudno zmienić często wieloletnie przyzwyczajenia, tryb życia (coś o tym wiem;)). Jednak z każdym treningiem jest łatwiej. Kiedy już się ruszymy z kanapy, przestajemy zauważać te różne przeszkody, które często sami stwarzamy w swojej głowie. Przyzwyczajamy się do aktywności fizycznej i potem trudno nam sobie wyobrazić nasze życie bez niej. Chyba tak samo trudno, jak wcześniej przychodzi nam wyobrażenie sobie życia z nią 😉 I owszem, dalej zdarzają się chwile kiedy nie mamy na koniec dnia ochoty nawet ruszyć ręką. Jednak przekonałam się już nieraz na własnej skórze, że często właśnie w takie dni treningi wychodzą najlepiej.

4 odpowiedzi do “Refleksja biegacza: Gdy Ci smutno, gdy Ci źle – idź pobiegać, odpręż się! :)”

  1. Zgodzę się – brak czasu to nasza ulubiona wymówka, mnie też się zdarza mieć gorszy treningowo dzień ale najważniejsze to nie odpuszczać sobie – to,że na jednym treningu się wlokę nie oznacza, że za 2 dni nie będę frunąć.

    Moje treningi są różnorakie.

    I zauważyłam pewien paradoks – im człowiek bardziej zmęczony po dniu pracy/zajęć tym lepszy trening – nieraz po takich dniach pobijałam swoje czasy. Zaś kiedy byłam niezbyt zmęczona – to bywały dni, kiedy się wlekłam.

    Bieganie pomaga zabiegać stresy i dodaje energetycznego kopa na kolejne dni 🙂

    Bardzo ładne zdjęcia księżyca 🙂 Pozdrawiam serdecznie no i biegowo 🙂

    1. Dziękuję 🙂 Zdjęcia nie oddają jednak widoku jaki był na żywo. M.in. dlatego bardzo lubię biegać – bo można zobaczyć coś ciekawego, ładnego, spojrzeć nawet na swoją dobrze znaną okolicę nieco inaczej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *