Jak to się zaczęło?

Nigdy nie byłam specjalnie aktywna fizycznie, jedynie od czasu do czasu dopadały mnie zrywy większej lub mniejszej aktywności (aerobik, jazda na rowerze). Jednak przyszedł taki moment w moim życiu kiedy poczułam się niewygodnie w swoim ciele. Przekroczenie “magicznej” 30-tki, dwie ciąże, żylaki, problemy z kręgosłupem, zmagania z chorobą tarczycy, nadprogramowe kilogramy… Pomyślałam: “Basta!”. Pora się za siebie wziąć, wreszcie poczuć się sobą ze samą sobą. I postanowiłam: “Będę biegać!”. 

Dlaczego biegać? Biegacze zawsze mi imponowali. Tak się złożyło, że zawodowo miałam też styczność z środowiskiem triatlonistów, którzy w dużej mierze wywodzą się przecież ze środowiska biegaczy. Nasiąkłam chyba wydzielanymi przez nich endorfinami, bo zaczęłam myśleć, że może i ja kiedyś będę jedną z nich… I tak myśl, która kiedyś nieśmiało zakiełkowała w mojej głowie, któregoś dnia, podlana wiosenno-letnią aurą, po prostu zakwitła.

Wiedziałam, że muszę się zmierzyć ze swoim wewnętrznym leniem (podobno urodzeni w niedzielę już tak mają;)), więc postanowiłam, że jeśli mam odnieść sukces (czytaj: stać się biegaczem, przebiec kiedyś maraton, albo chociaż pół;)), to muszę się za to zabrać na poważnie. Tak trafiłam na stronę www.biegaj40minut.pl. Przeczytałam i pomyślałam: “Spróbuję”.

Zadbałam o motywację – wciągnęłam do biegania starszego brata (mąż odpada – ktoś musi zostać z dziećmi), kupiłam kilka biegowych gadżetów (np. różowy biegowy zegarek:)), buty do biegania (ciuchy funkcyjne były z czasów wspomnianych wcześniejszych zrywów aerobikowo-rowerowych). I 19 maja 2014 wyszłam na swój pierwszy trening biegowy. I od tej pory biegam regularnie 3 razy w tygodniu. Zaczęłam czytać strony o tematyce biegowej (polecam http://treningbiegacza.pl/), przeglądać plany treningowe… Żeby jeszcze bardziej się zmotywować do treningów pomyślałam o udziale w zawodach, takich dla początkujących. Nie chodziło o bicie rekordów, wystarczyło zmieszczenie się w regulaminowym czasie.

Przypadkowo trafiłam w sieci na informację o Samsung Irena Women’s Run. Zapisałam się na bieg i wystartowałam 29 czerwca, 3 dni po tym jak pierwszy raz biegłam przez 40 min, bez żadnej przerwy na marsz, pokonując blisko 5 km.

Myślę, że teraz już się nie zatrzymam, ale tak na wszelki wypadek (fatum urodzonego w niedzielę lenia;)), postanowiłam założyć blog o swoim bieganiu, o tym jak zmienia moje życie na lepsze. W ten sposób chcę motywować siebie, ale jeśli przy okazji uda mi się bieganiem zarazić kogoś jeszcze to będę bardzo szczęśliwa. Bo nigdy nie jest za późno, aby BYĆ SOBĄ ZE SOBĄ!